Moje pasje...

CIASTA

Makowiec z białek

Będąc dzieckiem większość wakacji spędzałam u dziadków na wsi. Tam poznałam smak najlepszych wypieków cioci Agnieszki. Wiele z tych ciast sama piekę do dziś, ale zapach zebry, placka japońskiego czy makowca z białek rozchodzących się z letniaka i do tego smak ciepłego jeszcze mleka od krowy, które przynosił dziadek… hmmmmm  bezcenny wspomnień czar.

No właśnie, ale wracając do makowca z białek…  dreptał za mną i dreptał i w sumie nie wiem czemu tyle lat. Nie wiem czemu tyle czasu zajęło mi zdobycie przepisu na niego, choć wykonanie telefonu to zaledwie chwilka. Jednak pewnego dnia, jakieś dwa miesiące temu telefon się wykonał, przepis zdobył, a makowiec upiekł. Ale żeby tylko raz… hahaha on się piekł, gdy poprzedni się kończył. Mak się kończył to szybko do sklepu. Opamiętałam się jednak, ciężko było, ale nie chciałam, żeby tak piękne wspomnienie się przejadło.

Co jest w tym przepisie jeszcze cudowne, że maku nie trzeba gotować, mielić i robić z nim tych wszystkich cudów. Po prostu sypiemy mak prosto z torebki. I to mi się podoba, bo nawet maszynki nie mam, to bym nie zmieliła.

 

DSCF2209.JPG

Przepis na tortownicę o średnicy 24 cm.

 

Składniki:

10 białek

1 szkl. cukru

1 szkl. maku niebieskiego

1 szkl. mąki

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1/2 szkl. oleju rzepakowego lub słonecznikowego

Kilka kropel aromatu migdałowego

 

Tortownicę wysmarować masłem, a spód wyłożyć papierem do pieczenia.

Białka ubić na pół sztywną pianę, a następnie porcjami dodawać cukier. Gdy piana zrobi się sztywna i lśniąca, dodać mak. Następnie po trochu dosypywać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Na koniec olej i aromat migdałowy. Gdy masa będzie dobrze napowietrzona (na powierzchni będą pojawiać się co jakiś czas bąbelki powietrza – tego mnie uczyła wspomniana ciocia Agnieszka), masę przelać do tortownicy.

Piec 40-45 minut w temp. 180⁰C. Wierzch można posypać cukrem pudrem.

 

DSCF2217.JPG